0

Bezpieczeństwo z Hobbitem

Posted on sobota, 3 listopada 2012

Nie pierwszy raz Air New Zealand zachwyca i zaskakuje filmikami z instrukcją bezpieczeństwa na pokładzie samolotu. Kiedyś była to załoga samolotu nago ( no niezupełnie- ich mundury zostały namalowane na ich nagich ciałach), jak ja leciałam w filmiku występowała narodowa drużyna rugby. W tym roku największym wydarzeniem w NZ jest premiera Hobbita, tak więc mamy też filmik tematyczny:


Jak Wam się podoba?

0

Dzieci z Pahiatua

Posted on czwartek, 1 listopada 2012

Podczas mojej podróży jednym z miejsc, które szczególnie chciałam odwiedzić była Pahiatua- małe miasteczko położone 160 km na północ od Wellington. Miasteczko nie wyróżnia się niczym szczególnym od innych oprócz kawałka polskiej historii. Podczas II wojny światowej, w wyniku radzieckiego ataku na Polskę nastąpiła czystka etniczna- całe rodziny były aresztowane i przesiedlane z terenów Polski na wschód. Stamtąd, po wypowiedzeniu wojny przez Niemcy, obywatele Polski zostało ewakuowanych do Iranu. Wsród nich wiele osieroconych dzieci. Jednym z krajów które zaoferowały pomoc była Nowa Zelandia. 31 października 1944r grupa 733 dzieci przypłynęła do Wellington i zamieszkała w obozie założonym w Pahiatua. Został on zamknięty po 5 latach a większość z 'Pahiatulczyków' odnalazła się w nowym środowisku i pozostała w Nowej Zelandii. Więcej mozna przeczytać na stronie Polskiej Ambasady w Wellington





Dzieci z Pahiatua

0

Mój tajemniczy akcent

Posted on piątek, 26 października 2012

Za każdym razem jak zaczynam rozmowę z nową osobą zauważam taki specyficzny wyraz twarzy świadczący o tym że mój rozmówca usilnie stara się zlokalizować mój akcent. Zazwyczaj się mu/jej nie udaje! Zawsze staram sie dowiedzieć o jakim kraju pomyśleli, co daje zaskakujące wyniki:

  • większość twierdzi że jestem Niemką
  • ewentualnie Holenderką
  • a jak nie to na pewno Szwecja lub Norwegia
  • czasami ktoś się zapyta czy nie jestem z Rosji
  • kilka osób myslalo że może Stany
  • a jedna pytała się czy nie jestem przypadnkiem Filipinką!!!
O ile za nic nie potrafię wytlumaczyć dlaczego ktoś mógł mnie wziąć za Filipinkę, to na wyjaśnienie krajów europejskich mam teorię. Otóż ewidentnie słychać że jestem Europejką, ale nie mam akcenty angielskiego, francuskiego ani hiszpańskiego. Kolejnym największym krajem są Niemcy ;) A jak nie Niemcy, to zgodnie z tym samym tokiem myślenia- Skandynawia. 
Co do Rosji- kilka osób wychwyciło słowiański akcent więc naturalnie pomyśleli o największej grupie językowej. Chociaż przyznaję, że było kilka osób które zgadły że jestem Polką od razu- ale za każdym razem okazywało się że albo byli w Polsce, albo pracują z kimś z Polski albo ich rodzice/dziadkowie pochodzą z Polski! Polacy są wszędzie!


0

Wiosna!!!

Posted on niedziela, 21 października 2012

Kiedy w Polsce robi się coraz zimniej i ciemniej, tutaj w końcu robi się cieplutko :) Zima w Nowej Zelandii była zadziwiająco nieprzyjemna, mimo że temperatury nie spadały ponizej zera. Silny, porywisty wiatr potrafił przebić się przez kilka warstw ubrań! Dodać do tego deszcz i czasami lepiej by było nie wychodzić z domu!




Na szczęście pierwszą zimę mam już za sobą i mogę cieszyć się wiosną! Ogród Botaniczny w Wellington to najlepsze miejsce do odkrywania pierwszych oznak wiosny. Przepięknie kwitnące drzewa owocowe, tulipany, magnolie... Uwielbiam przepiękne ogrody!



0

Come back :)

Posted on piątek, 19 października 2012

Hello, czy ktoś mnie tu jeszcze pamięta? Po dłuższej przerwie wróciłam  w pełni zmotywowana do bardziej regularnego pisania :) Mam nadzieję że tym razem uda mi się wytrwać!
Niedawno minął okrągły roczek od kiedy postawiłam stopy na tym obcym lądzie. Czas minął mi bardzo szybko i dość ciekawie, i jednego jestem pewna- zostaję tu tak długo jak mi na to pozwoli tutejsze Biuro Imigracyjne. Jak na razie przedłuzyli mi wize na kolejny rok co mnie bardzo cieszy!
Marmite'u wciąż w sklepach nie ma i marmagedon trwa w najlepsze. Na tutejszym 'allegro' ( Trademe,co.nz)  mozna kupić np 1/3 sloiczka! Może kiedyś wróci...
Wrzesień był dla mnie okresem bardzo ciekawym ponieważ przyjechała do mnie w odwiedziny rodzinka- mama i brat. Nigdy wcześniej nie zauważałam jakie to szczeście zjadać śniadanie w gronie rodzinnym. Chociaż oczywiście miesiąc przebywania ze sobą to też zgrzyty i niesnaski, ale wytrwaliśmy. Przy okazji pozwiedzaliśmy kawałek Wyspy Północnej z czego sie niesamowicie cieszę. Niestety miesiąc szybko minął, mama i brat są spowrotem w Polsce a mi jakoś tak cieżko na serduchu... Rodzina to jednak ważna rzecz a Skype, mimo że cudowny czasami jednak nie wystarcza!
Kilka zdjęć:



Brat skomentował kolor wody-"Jakby ktoś tam kostkę domestosa wrzucił!" :D

PS. Zmieniłam język- kilka osób mnie o to prosiło więc spełniam prośbe :)