1

Homegrown artist #1

Posted on środa, 26 czerwca 2013

Chciałabym zacząć nowy cykl postów o tutejszych artystach :) Zainspirował mnie do tego marcowy festiwal Homegrown gdzie miałam okazję posłuchać lokalnych zespołów i byłam pod niemałym wrażeniem. 
Jako pierwszą chciałabym Wam przybliżyć postać

Gin Wigmore


Virginia Wigmore, bo takie jest jej pełne imię, urodziła się w Auckland w 1986r. Pierwsze piosenki zaczęła pisać w wieku 14 lat. W 2005r jedna z piosenek- 'Hallelujach' zajęła pierwsze miejsce w amerykańskim konkursie na najlepsze teksty, dzięki czemu Gin zostałą najmłodszą osobą, która zgarnęła tam pierwszą nagrodę.
Dzisiaj Gin jest popularną piosenkarką zarówno tutaj, jak i w Australii, gdzie mieszka. Jej utwory można było usłyszeć w wielu amerykańskich serialach. Gin wyróżnia nietypowa barwa głosu, do której nie byłam się w stanie na początku przyzwyczaić, a którą teraz bardzo lubię. Inną cechą charakterystyczną są jej rozjaśnione włosy, mocny makijaż oraz tautaże :) 






1

Znalezione...

Posted on piątek, 21 czerwca 2013

...w lokalnym monopolowym :) Nie spodziewałam się, że znajdę nasze polskie akcenty! Poza tym wypatrzyłam jeszcze wiśniówkę na którą narobiłam sobie smaka. Myśląc o tej wiśnióweczce uświadomiłam sobie, że w NZ nie widziałam nigdzie soku bananowego! Och, te codzienne odkrycia... 


Co do samego alkoholu- mocniejsze trunki można kupić tylko w specjalnych liquor store'ach, w normalnych godzinach sklepowych. Sklepy są niesamowicie dobrze zaopatrzone. Mnie w sumie interesuje najbardziej lodóweczka z cydrami (jabłecznikami). Wybór jest całkiem spory, a Rekorderling to chyba jednak mój naukochańszy. Zarówno ten ze zdjęcia- imbirowo-pomarańczowy, jak i zimowa wersja- cynamonowo-waniliowy! Mniam! Niestety tego typu napoje zostawiam na specjalne okazje- nie służą dobrze mojej figurze ;)



3

Paua...

Posted on sobota, 8 czerwca 2013

Blog normalnie zarasta pajęczynami! Postaram się poprawić, ale nie obiecuję. Dużo rzeczy się u mnie dzieje ostatnio i wiecie- coś za coś. Poza tym zrobiło się zimno, od początku czerwca panuje u nas oficjalnie zima. A że domy nieocieplane i bez ogrzewania to zimniej mi tutaj niż podczas mrozów w Polsce! Ale o tym innym razem. 

Kilka zdjęć z marcowej mini-wyprawy po pewien kiwuski przysmak. Łodką podpłynęliśmi do brzegu wyspy Mana, gdzie chłapaki założyli płetwy i wybrali się na połowy. Nawet udało im się namówić mnie na nurkowanie! Okazało się, że kolega miał dodatkowy kombinezon i maskę, więc postanowiłam spróbować. Teraz przynajmniej wiem, że nurkowanie nie jest dla mnie ;) Jako rodowita dolnoślązaczka na morzu czuję się nie na miejscu i po kilku minutach zaczęłam panikować.







A oto cel naszej wyprawy. Paua to duży ślimak morski zyjący w płytkich wodach przybrzeżnych. Ceniony jest za swój smak oraz dekoracyjną muszlę, która wykorzystywana jest w jubilerstwie i różnego rodzaju dekoracjach.  Połów pauy jest ściśle regulowany. Jedna osoba może wyłowić 10 ślimaków dziennie, które muszą być dłuższe niż 12,5 cm. Łowić je można jedynie bez specjalistycznego sprzętu do nurkowania. Paua może być 'wydobyta' z muszli jedynie na suchym lądzie tak, aby w razie potrzeby poddana mogła być inspekcji. Policja i odpowiednie służby faktycznie to sprawdzają, chociaż oczywiście nie mogą być wszędzie.


Jak widzicie paua to w zasadzie jedna wielka czarna stopa, którą się przyczepia do podłoża. Paua jest uznawana za przysmak i często robi się z niej coś w stylu kotletów mielonych albo kroi na cieniutkie plasterki, marynuje w soku z limonki i z papryczką chili i griluje. Mnie tak średnio to smakuje ale są gusta i guściki ;)


1

Ustawa o jednopłciowych związkach małżeńskich

Posted on piątek, 19 kwietnia 2013

Wczoraj parlament podjął wczoraj decyzje o ustanowieniu możliwości zawarcia związku małżeńskiego przez osoby tej samej płci. Nawet w bardzo wyluzowanej Nowej Zelandii odbiło sie to szerokim echem- zarówno w mediach jak i na portalach społecznych. 
Ja osobiście uważam tę ustawę za niepotrzebną. Od wielu lat można tutaj zawierać związki partnerskie (civil union)- zarówno pary hetero, jaki i homoseksualne i ma to taką samą wagę jak małżeństwo- przynajmniej tak mi się wydaje. Musze doczytać ustawy, ale po studiach mam uraz ;) Poza tym funkcjonuje tutaj bardzo fajna 'instytucja'- de facto partner. Po 3 latach mieszkania razem para automatycznie zostaje uznana za partnerów bez żadnych formalności- oznacza to, że nie robią problemów w szpitalu, banku czy gdziekolwiek indziej. Tak więc ta ustawa to w zasadzie  walka o 'kropkę nad i' ale...
Nie rozumiem osób oburzonch nowym prawem. Jeśli ktoś jest heteroseksualny ustawa ta nie zmienia kompletnie nic. Po prostu ich nie dotyczy! Jeśli natomiast ktoś jest gejem/lesbijką ustawa daje możliwość funkcjonowania na równych zasadach, co inne małżeństwa. 
Wyznaję zasadę żyj i dać żyć innym i tego życzę innym :)


1

Kaukau i poszukiwanie jesieni

Posted on czwartek, 18 kwietnia 2013


Ostatnią niedzielę spędziłam na odkrywaniu okolic, w których mieszkam. Zlokalizowana na północ od Wellington, pomiędzy Johnsonville i Kandallah, Góra Kaukau ( znana również jako Tarikaka) jest niewielka- bo wznosi sie na 445 m.n.p.m ale jest najwyższym punktem widokowym, z którego można podziwiać widok na Wellington i całą zatokę. Na Kaukau znajduje się też telewizyjny maszt transmisyjny.
Na wycieczkę wyruszyłam z misją znalezienia jesieni. Pory roku w Nowej Zelandii nie są tak wyraźnie widoczne jak w Polsce. Większość roślin tutaj jest zimozielonych, więc ciężko zobaczyć 'złotą' jesień. Ale powietrze pachnie tak jak powinno i światło też jest jesienne więc jestem zadowolona. Jesień to moja ulubiona pora roku.
Przy okazji możecie zobaczyć jak wyglądają tutejsze 'lasy'. Nie są podobne do tych polskich. No może oprócz drzew ;) Tubylcy nawet nie używają słowa 'forest' ale 'bush'. Rośliny sa tutaj bardziej krzaczase- bardziej sprzyja im klimat. Pełno jest też paproci- i tych niskich, i tych drzewiastych. Kiedyś zrobię lepsze zdjęcia- obiecuję!










0

Sezon na feijoę czas zacząć!

Posted on wtorek, 9 kwietnia 2013

Feijoa to jajowaty owoc z rodziny mirtowatych pochodzący z Ameryki Południowej, a uprawiany także w Stanach (California) Francji, Gruzji, Australii i Nowej Zelandii. Owoce niewielki, bardzo aromatyczne- taki słodko kwaskowaty. Feijoę je się jak kiwi- przekraja na pół i wydłubuje łyżeczka, a smakuje jak miks banana z kiwi/ananasem. Ciekawe połączeie smaków i zapachów i jak kiedyś będziecie mieli okazję spróbować polecam :) 






1

Wielkanoc i hot cross buns

Posted on piątek, 29 marca 2013

Wielkanoc w Polsce to malowane jaj, ich święcenie, kościół, barszcz, śmigus-dyngus.... w Nowej Zelandii w zasadzie nie ma żadnych wielkanocnych tradycji. Jak dla mnie to miła odmiana, bo wielkanocy nie lubię i nigdy nie lubiłam. W Wielki Piatek i Niedzielę Wielkanocną sklepy i większość miejsc jest zamkniętych. W okresie wielkanocnym w sklepach i piekarniach pojawiają się także hot cross buns. Czyli słodkie bułeczki z suszonymi porzeczkami lub rodzynkami. Znakiem charakterystycznym jest krzyż na wierzchu. Nie jest to tutejsza tradycja bo pochodzi z Anglii. Bułeczki je się podgrzane z odrobina masła. W NZ i Australii popularna jest także czekoladowa wersja- zamiast rodzynek są kawałki czekolady.