Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskie akcenty. Pokaż wszystkie posty

0

Wszyskiego po trochu

Posted on środa, 19 listopada 2014

Długo mnie tu nie było. Nie żebym nie miała nic do pisania bo zdjęć na bloga mam całe mnóstwo tyle, że czasami chęci brakuje... czas tez nie zawsze się znajdzie ;) W ciągu ostatnich tygodni sporo się działo i pewnie wreszcie się zabiorę do pisania postów.

Po pierwsze w październiku minęły 3 lata od kiedy przyleciałam do Nowej Zelandii! Był kiwuski grill z rodziną i znajomymi, było świętowanie :) Czasem nie mogę uwierzyć, że to już 3 lata, czasami mam wrażenie, że jestem tu od zawsze. Planów powrotu do Polski nie mam, dobrze mi tu gdzie jestem :)


W międzyczasie musiałam wyrobić sobie nowy paszport. Procedura była zadziwiająco bezproblemowa, chociaż oczywiście kosztowna i na paszport musiałam czekać 2 miesiące. Oprócz opłat za paszport doszła kolejna za przeniesienie wizy ale przynajmniej na kilka miesięcy teraz bedę miała spokój z Urzędem Imigracyjnym.

Niedawno spędziłam też 10 cudownych dni w Australii i na pewno zamieszczę tu na blogu kilka postów relacjonujących mój wypad.

Zanim jednak to się stanie to pochwalę się Wam paczką smakowitości, które wczoraj do mnie doszły :) Zbliżają się święta to kupiłam grzybki suszone bo tutejsze są bezsmakowe, koncentrat z buraczków. Przeciery ogórkowe i szczawiowe sa na zupy - jutro planuję ugotować pierwszą od lat ogórkową! Oprócz tego trochę innych polskich produktów z których część została w pracy - krówki, barszcze białe, herbaty... Uwielbiam herbaty z pokrzywy i ku mojemu zdziwieniu w sklepie rosyjskim są o połowę tańsze niż te tutejsze :O


I to na razie było by na tyle. Niedługo zapraszam do Sydney widzianymi moimi oczyma :)

0

Ogórki :D

Posted on wtorek, 10 grudnia 2013

Mój listonosz/kurier zawsze ma wyczucie czasu - paczki dochodzą zawsze jak jestem pod prysznicem, na siłowni lub w sklepie ( 5 min od domu) Dzisiaj było podobnie, wychodząc z domu rano potknęłam się o paczkę zostawioną na samym progu - nie podoba mi się ten tutejszy zwyczaj.

Ale żeby nie marudzić - paczka ważna jest ze względu na zawartość.  Wczoraj po południu złożyłam zamówienie w rosyjskich delikatesach z Auckland, które w ofercie mają też polskie produkty. Pomyślałam, że fajnie by było dodać jakieś smakołyki do świątecznych prezentów, a czekolady żurawinowe chyba najlepiej się do tego nadają :) Plus Michałki i śliwki w czekoladzie dla własnej przyjemności.



Ale jeszcze większy uśmiech na twarzy wywołały ogórki - mała rzecz a cieszy! Mam nadzieję, ze smak mnie nie zawiedzie :)